35. Zamieszanie w priorytetach. Czyli ważne by wiedzieć, co jest nieważne.

Ustka. Patrzę, siedzą ze sobą przy stoliku ludzie. Znajomi pewnie. Zajadają się dorszem i browary popijają. Cisza względna jest bo każdy z nich czule gapi się w swój telefon, trzymając głowę w dół, od czasu do czasu po omacku szukając kufla. Co kilka chwil, ktoś coś tam z głową w dół pomrukuje… Poprzestawiała nam się kolejność w rankingu istotności. Czytaj dalej 35. Zamieszanie w priorytetach. Czyli ważne by wiedzieć, co jest nieważne.

34. Basen zawsze przecieka. Ocean nigdy.

Emocja to ruch. Z wewnątrz, do zewnątrz. Po angielsku łatwiej w tym słowie ten ruch dostrzec – eMOTION. Motion. Ruch. Co się rusza? Trudno powiedzieć, ale coś na pewno. Emocja to dla mnie pojawiające się wewnętrzne drżenie. Energia. Drżenie in plus, albo in minus. Może być radość, smutek, duma, rozpacz, strach, miłość, uwielbienie…. wszystko to drganie. Fala. Jak odległe podwodne tąpnięcie, które przy brzegu zamienia się w tsunami…

Czytaj dalej 34. Basen zawsze przecieka. Ocean nigdy.

32. Trudniej znieść nadmiar.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jedno ziarnko ryżu nie robi dużej różnicy. Kilka już tak, a cała miska powoduje, że człowiek staje się syty. Ale co się dzieje, kiedy zbyt ochoczo zaczynamy dokładać sobie dobra wszelkiego? Większe danie to jeszcze nic… Większy dom? Większy samochód? Albo drugi i trzeci jak już nie ma większych? Więcej znajomych? (na Fejsbuku oczywiście)? Więcej fanów, lajków, followersów? Więcej mięśni? Ciuchów? Certyfikatów? Mebli? Suplementów? Więcej, więcej, więcej… No i najważniejsze – więcej forsy. Tutaj nie ma granicy. Czytaj dalej 32. Trudniej znieść nadmiar.

30. Cofamy się do przodu. Czyli cywilizacyjny pseudo-postęp.

Autor jednej z przeczytanych ostatnio książek (James Altucher) uświadomił mi ciekawą rzecz – to nie mój telefon jest „wkurzający” (bo wolny, bo się zawiesza, bo bateria krótko trzyma etc.). Z telefonem jest wszystko ok. Wręcz trzeba przyznać, że każdy, absolutnie każdy, nawet najgorszy możliwy dzisiejszy telefon (a w zasadzie smartfon) jest „pie%&olonym cudem techniki”! Wyjmujesz z kieszeni i kontaktujesz się z kim chcesz! To jest naprawdę niesamowite! A kiedy wychodzisz z siebie, bo Cię z Fesjbukiem wolno łączy to raczej nie z telefonem jest problem, tylko z Tobą…

Czytaj dalej 30. Cofamy się do przodu. Czyli cywilizacyjny pseudo-postęp.

27. Wędrująca kukła.

Budzi się. Przeciera oczy. Sprawdza notes, zadania, cele, spotkania. Wcześniej oczywiście ubiera się, je śniadanie, wrzuca na siebie uprasowaną koszulę i mknie swoim samochodem marki SUV na podziemny parking w biurowcu szklanych drzwi. Po drodze już dzwoni, telefonuje, kontaktuje się. Z innymi, nie ze sobą. Kukła dzwoni do innych kukieł. Poderwana do „życia” pociągnięciem sznureczka. Czytaj dalej 27. Wędrująca kukła.

26. Życie jak durszlak. Ciągle przecieka.

Emaliowany durszlak kosztuje ok. 30 PLN, plastikowy można mieć już za 5. Ważniejsze jest to, że z niego przecieka. Wycieka. Odpływa… Takie jego zadanie. Co najmniej tak, jak dzisiejszy dzień. Czas płynie, minuty mijają, godziny, jest rano – południe – wieczór. Czas na dobranoc. Co zrobiłem? Co się udało? Jak się czuję? Odzyskałem coś? Zbudowałem? Stworzyłem? Nie. Durszlak. Przeciekło… komu co zostało? Nie wiem. Czasem nic, albo niewiele. Może został np. rozgotowany, korporacyjny makaron? Czytaj dalej 26. Życie jak durszlak. Ciągle przecieka.