45. Człowiek sam dla siebie nie jest świadectwem.

Pozwolę sobie przytoczyć fragment jednego traktatu:

„Człowiek sam dla siebie jest zbyt wyrozumiały. Jak może, tak się broni przed sobą. Kluczy wymija się, omija, aby nie dalej, nie głębiej, nie tam, gdzie coś ukrywa. Sam przed sobą każdy chciałby wyjść jak na ślubnej fotografii. Uczesany, ogolony, w garniturze, w krawacie, zażywny, uśmiechnięty i żeby mu dobrze z oczu patrzyło. No, i jak najmłodziej. I wierzy, że to on. Tylko gdyby się tak uczciwie sobie przyjrzał…”

W. Myśliński, Traktat o łuskaniu fasoli.

Czytaj dalej 45. Człowiek sam dla siebie nie jest świadectwem.

44. Przyda nam się odrobina spowolnienia.

Całe nieszczęście ludzi pochodzi z jednej rzeczy, to jest, że nie umieją wysiedzieć spokojnie we własnej izbie”

Blaise Pascal

Piszę ten tekst kilka dni po ogłoszeniu przez WHO pandemii (COVID-19), a kilka godzin po zamknięciu przez Polskę barów, pubów, galerii handlowych i granic. No cóż – zostało nam siedzieć w domu, czytać książki albo oglądać Netflixa (polecam The Spy). Patrząc codziennie na tylko najbliższych twarze. I przy całej świadomości zagrożenia jakie niesie ze sobą nasz nowy towarzysz SARS-CoV-2, cała ta sytuacja napawa mnie również pewnym optymizmem. Bo jak wszystko w życiu, oprócz oczywistych niebezpieczeństw, niesie ze sobą kilka dużych dla nas szans…

Czytaj dalej 44. Przyda nam się odrobina spowolnienia.

43. Gość w dom, Bóg w dom.

Herbatka.

Siedzisz sobie spokojnie w fotelu, popijasz herbatkę, gdy dobiega do Twoich uszu pukanie. Czasem pukanie dyskretne, czasem donośne, a innym razem natarczywe drapanie w drzwi… takie, że jeszcze nie wiesz kto to, ale już się złościsz. Ktoś się ewidentnie dobija. Ktoś przyszedł. Chce wejść. Puka, stuka, chrobocze , miauczy albo po prostu dzwoni do drzwi – wyrywając Cię z zadumy lub jednej z nielicznych chwil spokoju które Ci jeszcze zostały…

Czytaj dalej 43. Gość w dom, Bóg w dom.

42. W obliczu śmierci, człowiek zaczyna żyć.

Jest wiele przypadków osób, które w momencie, kiedy dowiedziały się o tym, że zostało im  kilka miesięcy czy lat życia – decydują się coś istotnie w tym krótkim życiu zmienić. Podejmują trudne rozmowy, które zawsze były odkładane na później (albo miały pozostać niewypowiedzianą nigdy tajemnicą). Zaczynają spełniać marzenia. Zaczynają podróżować, cieszyć się chwilą, załatwiać sprawy. Zaczynają przekraczać granice, które wcześniej były dla nich niedostępne. Pozwalają sobie, na spotkanie z prawdziwym sobą.

Czytaj dalej 42. W obliczu śmierci, człowiek zaczyna żyć.

41. Masz dwie ścieżki.

Albo inaczej – dwa życia. Nie jak kot, który ma ich aż 7 (podobno). Ty masz dwa. Tylko dwa. I co ważne – nie następują one  po sobie – jak u kota – ale biegną równolegle. Jedno wzdłuż drugiego. Czasem blisko siebie, czasem daleko, ale zawsze równolegle. Jedno z nich – jest „Tobą aktualnym”. To życie, które dobrze znasz, bo żyjesz nim od rana do nocy. To Twoja praca, zawód, małżeństwo, pasje i dolegliwości. Drugie – to Ty alternatywne. To Twoje „życie nieprzeżyte”. Niezrealizowane. Nieurzeczywistnione. Nierozegrane. Niedoświadczone. To miejsce, w którym zostają uwolnione wszystkie Twoje możliwości. Są uchwycone wszystkie szanse, które los Ci pod nos podsunął…

Czytaj dalej 41. Masz dwie ścieżki.

40. Trzeba zrobić casting. Na przyjaciela.

Czy wiesz kim jest Twój najlepszy przyjaciel? Znasz go? Wiesz, który to albo która z nich? Zastanawiałeś się nad tym?

Dobrze to wiedzieć, z tej prostej przyczyny, że o swoich przyjaciół należy dbać. A o tego najlepszego –  dbać w szczególności. Traktować go dobrze. Najlepiej. Najlepiej ze wszystkich ludzi na świecie. Starać się, troszczyć się, słuchać i próbować rozumieć. Służyć wsparciem i oparciem. A przede wszystkim – być dla niego wyrozumiałym. Nie oceniać pochopnie. Nie ganić za wszystko. Nie powtarzać wkoło, że „trzeba było zrobić inaczej„. Być dla niego nawet wtedy, kiedy same głupstwa robi. Dlatego, na prawdę dobrze wiedzieć, kto to. Albo – który to.

Czytaj dalej 40. Trzeba zrobić casting. Na przyjaciela.

39. Work-life bullshit. Czyli 3 x 8 ≠ 24.

Work-life balance, to z pozoru bardzo logiczny koncept – wprowadza podział na dwie domeny:

1. „WORK” – czyli praca.

2. „LIFE” – czyli życie.

A potem dodaje do tego ideę, aby te dwie strefy zbalansować. Czyli masz człowieku PRACĘ i masz ŻYCIE. I jeszcze do tego spać musisz. Czyli 8 (praca) + 8 (życie) + 8 (sen) = idealnie zbalansowane 24 godziny. Jednym słowem, piękne życie, ale…

Czytaj dalej 39. Work-life bullshit. Czyli 3 x 8 ≠ 24.

38. Zatrzymanie, bywa ważniejsze niż działanie.

Hej, do dzieła! Ale najpierw dwa pytania:

1. Czy jeśli coś ROBISZ, cokolwiek – piszesz, czytasz to, sprzątasz, rozmawiasz, grasz, śpiewasz, wędrujesz, ćwiczysz, lenisz się… – czy wiesz dlaczego to robisz? Po co?

2. A czy jeśli czegoś NIE ROBISZ, nie pijesz, nie jesz, nie odmawiasz, nie złościsz się, nie krzyczysz, nie narzekasz, to czy wiesz dlaczego tego nie robisz? Po co?

Pozytywna odpowiedź na te dwa pytania oznacza, że masz jasność (klarowność albo pewność inaczej). Świadomość tego, co robisz i dlaczego. Zarówno w dalekim horyzoncie upływających lat („Studiuję”), jak też każdej krótkiej chwili („Czytam”). Posiadanie tej klarowności wydaje mi się być bezcenne. Niestety, niełatwo jej doświadczyć, a zamiast niej, pojawia się… Czytaj dalej 38. Zatrzymanie, bywa ważniejsze niż działanie.

37. Jakżeś boski!

Skoro oczekujesz od innych, żeby zachowywali się tak, a nie inaczej, aby ich wypowiedzi były przemyślane, aby ich działania, były zgodne z ich prawdziwymi możliwościami, aby postępowali zgodnie z Twoim wyobrażeniem na temat tego jak powinni postępować, aby w pełni realizowali swój potencjał… rozumieć można, że Ty właśnie realizujesz swój. Że z Tobą wszystko jest już idealnie. Że Twoje słowa, zawsze są spójne, wyważone i poukładane. Że Twoje czyny, nigdy nie godzą w interesy Twoich bliskich. Że to co mówisz, jest spójne z tym co robisz i nie odstaje od tego co myślisz. Że Ty uczysz się każdego dnia. Że jesteś dobrym człowiekiem. Pracowitym. Rzetelnym. Uczciwym. Prawym i Sprawiedliwym. Że Twoje działania zmierzają do czynienia świata lepszym, a nie są jedynie przebłyskami Twojego egoizmu. Że każdy Twój ruch, jest właściwy i zawsze na miejscu. Że Twoja kultura osobista i standardy zachowania nie budzą cienia wątpliwości. O tym, żeś słowny, terminowy i zawsze prawdomówny, aż wstyd wspominać, bo to takie oczywiste…

I najważniejsze – jakiś Ty skromny! Skromny i pokorny. Jaki dystans masz do swoich umiejętności, wiedzy i doświadczeń! Jak nie nosisz nosa zbyt wysoko! Jak każdego potrafisz wysłuchać! I że pamiętasz nieustająco, iż możesz się mylić… Że wiesz, że nic nie wiesz. Tak, wspaniały TY. Skoroś taki piękny i doskonały, to na prawdę nic dziwnego, że tego samego oczekujesz od innych. Bo skoro Tobie się udało, to czemu miało by nie udać się innym?

Zresztą, gdyby ktoś miał z którąś z tych zalet problem, to z pewnością może na Ciebie liczyć. Wesprzesz, doradzisz, podpowiesz. Ach, jakżeś jesteś boski Ty! No, chyba że Ty też masz jakiś problem – bo przecież mogę się mylić…

36. Każdy ma swojego Krakena

KRAKEN, to taki legendarny stwór, choć jak to z legendami bywa, może być i  prawdziwy. Wygląda jak ośmiornica, większa jednak niż największy żaglowiec. Jest ucieleśnieniem grozy, ciemności i zła, czyhających w otchłani, wobec których każdy okręt, z całą dzielną załogą pozostaje bezsilny. Nie ma najmniejszych szans. Jest ciągnięty na dno, oblepiony mackami, trzeszczy, pęka i tonie.

Czytaj dalej 36. Każdy ma swojego Krakena