35. Zamieszanie w priorytetach. Czyli ważne by wiedzieć, co jest nieważne.

Ustka. Patrzę, siedzą ze sobą przy stoliku ludzie. Znajomi pewnie. Zajadają się dorszem i browary popijają. Cisza względna jest bo każdy z nich czule gapi się w swój telefon, trzymając głowę w dół, od czasu do czasu po omacku szukając kufla. Co kilka chwil, ktoś coś tam z głową w dół pomrukuje… Poprzestawiała nam się kolejność w rankingu istotności.

Potrzeba.

Jest wiele rzeczy ważnych, ale to po iPhona, ludzie ustawiają się w kolejkach. To ten kawałek metalu i szkła, wypchany układami scalonymi jest w centrum zainteresowania. Sam sprawdź – tak się w niego wpatrują, że świata wkoło nie widzą. Jest ważniejszy niż syn, córka, partner czy – to oczywiste – inny człowiek, zwłaszcza nieznajomy. Ten, którego akurat mijasz, potykając się ze wzrokiem wlepionym w ekran.

Jeśli mierzyć (u)ważność czasem, który poświęcasz na dotyk, kontakt wzrokowy, na słuchanie… to może się okazać, że Twój telefon ważniejszy jest niż żona (czy mąż). Ba, ważniejszy nawet niż jedzenie, które masz (dzięki Bogu) przed sobą na talerzu. Ważniejszy czasem, niż Ty sam. Więcej się nim zajmujesz, niż sobą. Ty go kupiłeś, ale to on Cię ma.

Blackout.

Wszystko się zmienia, gdy zabraknie w Twoim smartnym telefonie prądu. Nawet nie na długo, ani tym bardziej na stałe, ale choćby na chwilę. Wystarczy, że Twoje centrum dowodzenia przestanie na jakiś czas działać. Przedmiot Twojej nieustającej uwagi, staje się wówczas zupełnie bezużytecznym kawałkiem materii. Nawet jako przycisk do papieru się niezbyt nadaje, bo za lekki. Nie mówiąc już o zastosowaniach bardziej praktycznych jak wbijanie gwoździ czy rozpalanie ogniska, czy obieranie cebuli… Leży. Nic nie robi. Do niczego nie służy. Nie ma żadnego znaczenia. Ciąży tylko. I nie chodzi o te kilkaset gram. Ciąży mentalnie. Zamknął w sobie kawałek Ciebie. Bez prądu jesteś dla siebie niedostępny. W części zniknąłeś. Modlisz się tylko, aby nie na zawsze.

Zmusza Cię to do szukania – szukania kabla, gniazdka, zasilania, ładowania. Bo inaczej – nie ma znajomych, nie ma rozrywki, nie ma relaksu, nie ma muzyki – nic nie ma. Nie wiesz gdzie jesteś, jaka jest pogoda i co zrobić wieczorem. Samotność jest. Pustka. I jak tu żyć? Pomocy! Ratunku! Czy ktoś ma ładowarkę?!?!

H2O

Co innego woda. Tak, zwykła woda. Bez niej jesteś trup. I to nie w przenośni, lecz dosłownie. Naprawdę. Wystarczy kilka dni (dla większości ok. trzech), abyś się z tym światem pożegnał. Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? Tylko trzy dni – na przykład od poniedziałku do środy, no może czwartku. Do weekendu nawet nie dotrwasz. Tak, woda jest ważna, ale to telefon zdaje się być bardziej… NIEZBĘDNY? Ot, taki paradoks.

U doktora.

Telefon się Panu rozładował? Proszę się uspokoić – nic Panu nie będzie. Nie umrze Pan od tego. Da się tak żyć, bez FB i Instagrama. Ba! Zdziwi się Pan, ale są dane, które mówią że i bez nawigacji prawdopodobnie przetrwa Pan te kilka dni, a może nawet tygodni. Sam Pan jakoś ustali „Jak dojadę?”. Może nawet znajdzie Pan przypadkiem coś ciekawego, kiedy się Pan w końcu porządnie zgubi? Coś, a przy odrobinie szczęścia może nawet KOGOŚ? A póki co, przepisać Panu coś na uspokojenie?

 

Coś pomieszaliśmy w rankingu istotności. I myli to nam się. Woda i bliscy przegrywają z telefonem. Myślę sobie, że to prosto w czeluść droga… Choć jak zawsze – mogę się mylić.

error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *